Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 659 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

jutro.

czwartek, 27 stycznia 2011 19:32

A jutro jadę do Igorka, ot co.

a przed wyjazdem dokończyć tatuaż.

i w sumie tyle. Poza tym wczoraj szarpnęłam się i zamówiłam sushi. Pycha.

 

Sparkling angel, I couldn't see
Your dark intentions, your feelings for me.
Fallen angel, tell me why?
What is the reason, the thorn in your eye?



ilość komentarzy (3) | dodaj komentarz do wpisu

16:16

środa, 26 stycznia 2011 16:18

w zasadzie nie mam co ze sobą zrobić. Nic mi się nie chce.

Przeglądam z nudów co ciekawego dzieje się w sieci, trafiając na nic specjalnego.

 

herbatka z cytrynką i może jakiś film...

buziaki



ilość komentarzy (6) | dodaj komentarz do wpisu

podsumowanie z życia.

poniedziałek, 24 stycznia 2011 18:01

poświęcałam właśnie czas na czytanie blooga od samego początku. Jestem przerażona tym, że czerwienię się sama do siebie. Wstydzę się samej siebie. Co ja właściwie wyrabiałam? Co ja sobie wyobrażałam zaledwie kilka lat temu? Że zdobędę cały świat, który lesbijsko padnie mi do stóp i będzie mnie wychwalać na wieki wieków...? Tyle kobiet. Tylko pseudo-pomocnych doświadczeń, wplątania w niezrozumiałe sytuacje, ucieczki z domu... Nie rozumiem się. Tamtego postępowania. Manipulacji ludźmi. Wypowiadania słów, których znaczeń nie rozumiałam. Wychodzi na to, że pogubiłam się w tym wszystkim.

 

Teraz mam pracę, mieszkanie, cudnego synka, za którego oddałabym życie, świetny wręcz układ z rodzicami, wracam na studia, mam możliwość sprzedawania swoich obrazów i jestem właściwie szczęśliwa. Od czasu do czasu spotkam się ze znajomymi, aby nie zapomnieć ich twarzy i nie stać się całkowitym odludkiem. Nie chcę utrzymywać niepotrzebnego kontaktu z tysiącem kobiet. Nie chcę się do niczego zobowiązywać. Nie rozglądam się za "kobietą swojego życia". Nie potrzebuję tego. Żyję sobie sama, nikomu nie szkodząc. Nareszcie? Niebawem czwarty miesiąc samotności. W zasadzie dobrze się czuję z tym, że mogę tylko powspominać. Tego nikt mnie nie pozbawi.

 

Osiągam każdy cel, który sobie wyznaczę. Może kiedyś spełni się ten ostatni z listy.   



ilość komentarzy (4) | dodaj komentarz do wpisu

same zaskoczenia.

poniedziałek, 24 stycznia 2011 12:47

deja? Nie wiem, jakim cudem tu dotarłaś (czyżbym Ci kiedyś mówiła...?), ale tak czy inaczej przepraszam za wszystko. Może powinnam była...

 

byłam u Igorka. Ucieszył się z kompletu bajek jak nigdy wcześniej. W zamian za to, otrzymałam kontrowersyjną rozmowę z mamuśką. Stwierdziła, że "w moim wieku takie dziewczyny jak ja, powinny się łapać za obojętnie jakie spodnie (męskie, dodam), bo już nie ma dla nich żadnej przyszłości, powinny brać to, co leci, lepiej nie będzie. A ja osiągnęłam tyle, że już więcej nie osiągnę i nie mam na co liczyć więcej". Chyba już zdążyła zapomnieć, że jestem trochę innej orientacji. Nie chcę się już wykłócać. Nie mam ochoty być żoną tego "pieprzonego dawcy spermy" i chciałabym mieć w końcu spokój. Jestem samowystarczalna, nie potrzebuję łaski od tego gnoja.

 

Byłam w Dworku wczoraj, wracając z Kędzierzyna. Posiedziałam, pogadałam w miłym towarzystwie. Brakowało mi ludzi po tym zaledwie dwudniowym odcięciu się od świata.

 

Kamil Stoch na podium Małysza. A Coca-Cola kiedyś w obiegu sprzedawana była z kokainą. Ówczesny Papież Leon XIII polecał wszystkim. Ubóstwiał winko z zawartością narkotyku. Fuj. 



ilość komentarzy (5) | dodaj komentarz do wpisu

aromatycznie.

piątek, 21 stycznia 2011 13:03

mój e-mail? tamas.shane@gmail.com. A już zdążyłam zapomnieć o starym nicku "sonique"...

zaliczyłam wizytę w Zebrze ze znajomymi i koleżanką, która od 17 lat nie tknęła alkoholu. Do wczoraj. Głowa mi pęka, ale raczej nie od nadmiaru piwa. Wieczorem do Igorka, o ile się nie zwymiotuję w pociągu, to dotrę. Jakoś nie czuję się najlepiej. Może ze względu na całonocne niespanie i wysłuchiwanie dziwnych piosenek hip hopowych. To nie moja bajka. Sąsiadka rano postanowiła się ze mną zaprzyjaźnić i wtargnęła bez pytania do mieszkania. Drzwi były otwarte, co nawet mnie samą zdziwiło. Ale wracając do tematu sąsiadki. Nie życzy sobie, abyśmy rozmawiali głośno w nocy (co zdarzyło się drugi raz w karierze istnienia tego mieszkania). Jak już przeszła na "ty" z koleżanką, która jakby nie patrzeć, jest trochę po 30-stce przestało być miło i sympatycznie. A wcześniej było...?

 

herbatka.

 



ilość komentarzy (39) | dodaj komentarz do wpisu

don't understand.

środa, 19 stycznia 2011 19:30

Rozdziewiczam sobie uszy o piosenki Within Temptation. Aż dziw, że wcześniej nie słuchałam. Jestem pod ogromnym wrażeniem talentu kobietki. Oczywiście, nie wybrałam się nigdzie wczoraj - zniechęcenie wzięło górę. 99% moje dziennego myślenia pochłania praca, Igorek i ktoś, kto już od dawna nie powinien. Nie widzę sensu w myśleniu, które niczego mi tak naprawdę nie daje. Rozpatruję wszystkie za i przeciw spraw sprzed bardzo wielu miesięcy i nie ukrywam, że powoli zaczęło mnie to nużyć. Muszę wreszcie coś z tym zrobić.

 

może dzisiaj się wybiorę na bilard.

 



ilość komentarzy (2) | dodaj komentarz do wpisu

; przecinek

wtorek, 18 stycznia 2011 12:36

... zdrowie lekko podkurowane. Przez piekielne choróbsko musiałam przełożyć ostatnią już wizytę w studiu tatuaży na "termin jeszcze nieznany". Za to udało mi się dopaść bajkę o siedmiu koźlątkach dla Igora - choć posiada taką, jej stan już nie nadaje się do odtwarzania. Widocznie nie można jednej i tej samej bajki na jednej i tej samej płycie oglądać w nieskończoność. Poza tym, muszę wreszcie udać się do sklepu plastycznego. Obecny zasób moich farb i jest całkowicie niezadowalający. Aha, no i oczywiście Igorek zażyczył sobie nowego prezentu od mamuśki - ma to być ogromna trampolina :D haha, pytanie tylko, gdzie ja taką znajdę... obeszłam chyba wszystkie możliwe sklepy internetowe, a tu jak nie za mała, to za duża. O średnicy czterech metrów nie potrzebujemy. A metr to zdecydowanie za mało. Czy nie ma jakiejś optymalnej?

 

A tak już z innej beczki... wyrwałabym się gdzieś. Może wieczorem jakiś bilard...



ilość komentarzy (2) | dodaj komentarz do wpisu

. kropka

poniedziałek, 17 stycznia 2011 13:25

Wizyta minęła i znów jestem w Opolu. Przewidywalnie spełzło na tym, co oczywiście sama sobie sugerowałam, nie mniej, nie więcej przepływu informacji.

 

Nie ma to jak zrządzenie losu. Siedzę sobie, i siedzę, myślami gdzieś koło Oli, a tu nagle sygnał sms w telefonie. Kilka słów skreślonych klawiaturą od Niej.

 



ilość komentarzy (0) | dodaj komentarz do wpisu

a jakże by inaczej.

czwartek, 13 stycznia 2011 11:26

no tak, w końcu chora. Widocznie już za długo byłam zdrowa i w końcu musiało mnie dopaść. Nawet przepona cierpi przy kaszlu. Palić nie da rady, pić tym bardziej. Jeszcze wczoraj brutalnie zostałam wyciągnięta przez znajomych do knajpki bilardowej. Siedziałam na ławie przy stole z wzrokiem ćpunki, popijając niebieskiego słodkiego drinka z ohydnym lodem i cytryną. Dreszcze, gorączka i jeszcze okres. Nie wiem, w jakim stanie jutro będę jak pojadę do Igorka. Nie widzałam go całe dwa tygodnie więc bardzo chciałabym pojechać... obawiam się tylko, czy go nie zarażę. I, jak zadzwonię do mamuśki, aby ją poinformować o nie-przyjeździe pewnie stwierdzi, że próbuję się wymigać od odwiedzin. Standard. Może coś jeszcze naskrobię.



ilość komentarzy (4) | dodaj komentarz do wpisu

nic to nic.

wtorek, 11 stycznia 2011 13:03

Kompletnie zero jakichkolwiek działań "ducha". Choć może i jedno się zalicza...? Wystarczyło wspomnieć słowo "Brat" i obsunęła się szuszarka do naczyń ;p Nie dajmy się zwariować. Może wizyta duchownego nie jest już wskazana...? Miejmy nadzieję.

 

odpuściłam pracę i grzeję tyłek w domu tuląc się do laptopa.

 

Przelewy zatwierdzone, internet doładowany, w telefonie nic nie brzęczy. Normalnie poezyja.

 



ilość komentarzy (0) | dodaj komentarz do wpisu

1111 dni istnienia bloga :)

poniedziałek, 10 stycznia 2011 14:27

to tak przy okazji :) Czego tu sobie życzyć, he he :) Wytrwałości... :)



ilość komentarzy (3) | dodaj komentarz do wpisu

a właśnie, że nic.

poniedziałek, 10 stycznia 2011 14:25

zasnęłam przed piątą przy świetle.

nic się nie działo. tak czy inaczej, wizyta z egzorcystą umówiona na czwartek. Jeżeli "to" jeszcze jest, to się pozbędziemy.

 

Tymczasem, Actimel i praca :)

 

Buziaki dla słodkiej :*



ilość komentarzy (2) | dodaj komentarz do wpisu

przerażające. niestworzone.

niedziela, 09 stycznia 2011 19:30

opowiem Wam o czymś, co się wydarzyło.

 

Do mieszkania, które wynajmuję, zaprosiłam dwóch dobrych znajomych i koleżankę.

 

Mała impreza, po dwa piwka i spać.

 

Obudziła mnie rozmowa znajomych. Weszłam do drugiego pokoju, gdzie siedzieli. Przedstawili mi następującą sytuację: Mój Brat (którego tylko tak nazywam, znamy się już długi czas) mówił, że w nocy spał na fotelu. Obudził go stukot małych stóp, maszerujących po panelach w dwóch różnych miejscach w pokoju. Następie poczuł, jak ktoś się nad nim pochyla - czuł, że to osoba dorosła. Krzyczał - ale upracie twierdził, że nie słyszałyśmy jego wrzasku z pokoju obok. Zapalił światło i wszystko wróciło do normy. Mieszkanie wynajął facet, nie chcąc nawet kaucji. Wysprzątałam je przy wynajmie, wyrzuciłam książeczki należące do dziecka. Oprócz tego, do framug drzwi są przyczepione haczyki, jak gdyby były to pozostałości po huśtawce dziecka. Tylko nad tym pokojem wisiał krzyż z czaszką w stóp Jezusa. Oderwaliśmy tą czaszkę i poszła w odpływ toaletowy.

 

Stało się to przed dwoma dniami.

 

W nocy, która teraz była, postanowiliśmy spać w trójkę z Bratem i koleżanką w jednym pokoju. Oglądaliśmy film, zgasiliśmy światło i spaliśmy na jednym łóżku. Dosłownie w piętnaście minut przed godziną pierwszą obudził nas wszystkich potężny huk zaraz koło łóżka. Zmaterializował mi się człowiek w okularach, wysoki mężczyzna, na dosłownie urywek sekundy. Zaczęliśmy wrzeszczeć, Brat zapalił światło. Koło sztalugi leżała okrągła czerwona świeca, która wcześniej leżała na szafce w drugim pokoju! W dodatku, po oglądnięciu jej, była obita, jak gdyby ktoś nią rzucił. Ale tego nie słyszeliśmy, to był ogromny huk, nie mógł pochodzić od niej... zmaterializowała się jak gdyby nigdy nic z drugiego pokoju, a przecież drzwi były zamknięte...

 

dzisiaj też będziemy tu spać... ciekawe, czy coś... dodam, że jestem przerażona, jak nigdy.

dobranoc.



ilość komentarzy (2) | dodaj komentarz do wpisu

wtorek, 27 czerwca 2017

ile osób odwiedziło:  2 013 571  

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz proszę na maila: tamas.shane@gmail.com

podsumowanie na pod koniec dygresji

ile osób odwiedziło: 2013571
ilość moich wpisów:
  • liczba: 403
  • komentarze: 13726
żyję tutaj dopiero : 3471 dni

dopisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: