Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 742 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

.........

czwartek, 31 stycznia 2013 3:41

wyjeżdżam stąd. Mam dosyć siedzenia po nocach, martwienia i czekania, aż Pani Księżniczka raczy wrócić. Znaczy się - czekam na to, aż nie wróci. Cholerny patos. A osoba, u której mogłaby być, udziela mi wymijających odpowiedzi na temat jej ewentualnego pobytu w tamtym miejscu.    



ilość komentarzy (4) | dodaj komentarz do wpisu

osz kurwa znów.

środa, 30 stycznia 2013 21:29

wychodzi i idzie, jak wówczas z kapturem na głowie. Że niby nie ona, nie jej interesy. Ale żalić się wszystkim dookoła i ponosić z tego ogromną korzyść psychiczną jest w porządku, okay. I niech inni się drą, że to ja przecież źle postępuję. Ale jak druga strona rozmawia z kimkolwiek, to jest już tragedia, którą jak nieudany dramat, należy przerwać, dopóki się nie skończy. A twórz sobie z nim, i rób, jak Ci tak wygodnie. Powiedziałam tylko, że On jest przeciw mnie, ale dla Ciebie to akurat mało jest istotne, gdyż łączy Was coś więcej, to jest to, co oddzielasz od związku, czyli praca. Okay... kiedyś byłam łączona również z tym aspektem, ale najwidoczniej, jak to sama właściwie powiedziałaś, On da Ci więcej niż ja, bo co ja Ci mogę zaoferować? Jeśli nawet pieniędzy nie oczekujesz, to nie oszukujmy się, ale jest zupełnie tak, jak myślałam. I nic nie mamy w tym momencie ze sobą wspólnego, tylko to, co On może Ci oferować... ha! Bez pieniędzy. Pytam o projekt, o którym myśli tak, że aż oczy wylatują z orbit. Nie powie, bo to niespodzianka. Nie wiem po dziś dzień! Niespodzianka związana z przyjacielem, który się w niej kocha. Zajebiście wręcz, kurwa. W momencie, gdy już myślałam, że owładnęła ponownie mną miłość, okazało się, że nie istniała w ogóle, była jedynie wyimaginowaną częścią czegoś, co sobie musiałam zmyślić i kreować na swoją ulubioną postać. Nie, nie znudziłam się Tobą. Ale kłamiesz, czy tam nie mówisz całej prawdy. Robisz na boku, a potem to przestaje istnieć, jakby się ulotniło. Zależy Ci, aby mnie zniszczyć. Niech krzyczą dookoła dzięki Tobie, niech wrzeszczą najlepsi, długoletni przyjaciele, bo prawdy nie znają i dowiedzieli się  wyłącznie, co Ty powiedziałaś. Już wolałam te poprzednie związki i zdrady, niż oszukiwanie moich bliskich znajomych, czy pozbawianie mnie możliwości mieszkania tam, gdzie mieszkam. Przyjdź o 22 i miej pretensje. Nie otworzę drzwi, choćbym miała spłonąć. Nie będę się wkurwiać, bo jak Ty twierdzisz - możesz się unosić, bo to nie Twoje mieszkanie i masz to w dupie, czy mnie wyrzucą czy nie. Więc popatrzmy na to z innej strony. O ile przyjdziesz, bo się zanosi, że jak zwykle ostatnio, noc spędzisz sobie osobno. 



ilość komentarzy (4) | dodaj komentarz do wpisu

no.no.

niedziela, 27 stycznia 2013 9:48

wczorajszy dzień dniem tzw. "Pierwszych Razów", począwszy z rana, od najgorzej przyrządzonej przeze mnie w dziejach historii jajecznicy (swoją drogą pierwszy raz dodawałam papryki). Pierwszy, podczas zimy, Spacer koło GŚ, wizyta u taty Chiq w pracy, "podarunek" od niego, również pierwszy taki, postawione piwo, później pierwszy raz kombinowanie przy włosach Chiq, czego efektem jest wygolony bok. Już nie wspomnę, co później było, bo mam serdecznie dość. Poza tym, nie chcę mieć pretensji z JEJ strony, że się żalę na bloogu. Nie wiem, co z Nami dalej i o co chodzi. Mam zamiar cały dzień oglądać bajki i chuj.  



ilość komentarzy (7) | dodaj komentarz do wpisu

ha.

sobota, 26 stycznia 2013 23:01

"czekałam, abyś powiedziała, że z nami koniec." - cytat, który zwalił mnie z nóg. 



ilość komentarzy (1) | dodaj komentarz do wpisu

nie moja wina.

piątek, 25 stycznia 2013 1:33

przeszłość i teraźniejszość można określić w dwóch, miernych słowach: "Pamela" i "Basia". Pierwsza była osobą niespotykaną, jak każda. Można określić, że jest natchnieniem kobiety, którą pożądasz, aczkolwiek! Ukrywając się z Nią przede mną, wzbudza prawdziwe odczucia. Druga, ponoć, woli mężczyzn, aczkolwiek zakochanie się w Niej było na tyle ubogie, że po dziś dzień wydzwania, byleby usłyszeć JEJ głos. Ukrywaj prawdę, która i tak wyjdzie, możesz zaprzeczać, ale nie temu, co widzę. Możesz kłamać, przecież zawsze kłamałaś? Może nie zawsze, może czasami. Ale jak się przecież mówi po kilku miesiącach, to już nie jest kłamstwo??? Czuję się jak dzieciak, któremu naginają zasady gry w miłość. Jeszcze chwila i nic nie pozostanie. Już nie ma niczego. Tylko wspomnienia z przeszłości i poczucie, że wówczas nie byłam zdradzana. Nie było takich momentów, gdzie mogłam czuć się niepewnie. Widocznie to "zachwiane uczucie" się wypaliło, a jego miejsce zajęły kobiety z przeszłości. I dzięki NIM tak się pierdoli od jakiegoś czasu, nie przeze mnie. Jakby mnie to zdziwiło. I M., i O., i J., i K., i A. Wszystkie po kolei, jak tylko patrzeć. Zdrada, zdrada, zdrada! Niby nie byłaś taka sama, a zażarcie bronisz tego, aby udowodnić w ten sposób, że jest inaczej. Już gdzieś wspomniałam - docenisz, jak stracisz. Brakuje ciut.



ilość komentarzy (6) | dodaj komentarz do wpisu

biel.

poniedziałek, 21 stycznia 2013 12:09

ponownie blond, niebieski przepadł. Znudził mi się. Adaś przyjechał i został na noc. Wczoraj upiłam się trzema piwami. Nie mam pojęcia, jak ja to zrobiłam, ale trochę kręciło mi się w głowie i podczas oglądania "Atlasu Chmur" nie do końca potrafiłam zrozumieć, o co w nim chodzi. Dodatkowo przesoliłam zupę, pierwszy raz w życiu. Nie chce mi się już pić jakiegokolwiek alkoholu. Nudzi mnie. A dzisiaj mam dziwne problemy z doborem słów i nie jestem pewna czy to skutek tego piwa, czy też jak. Nie ogarniam. Poza tym, zostanawiam się nad problemami dnia codziennego. Pewnie tym razem odłączą internet i jeszcze ten prąd, 280zł, za który miał zapłacić mój cudowny oszust Braciszek, który wczoraj, podczas mojej nieobecności, awanturował się i rozwalił butelkę octu. Dobrze, że nie jest moim rodzonym bratem, bo już wolałabym się pochlastać, niż mieć takiego w rodzinie. A, i za dwa dni znowu za mieszkanie zapłacić. NIE MAM NIEBIESKIEGO POJĘCIA, skąd skombinuję 600zł, w dodatku tylko na rachunki i to dwa. To chyba przez tego typu problemy ciągle mam jakieś koszmary, w dodatku z moją matką w roli głównej. Pozytywne myślenie!      



ilość komentarzy (7) | dodaj komentarz do wpisu

w pomiędzy czasie.

niedziela, 20 stycznia 2013 14:08

nie tak dawne spotkanie z dawno nie widzianym Pablem zaowocowało w możliwość praktycznie natychmiastowego posiadania ciemni. :-) myślę, że jeszcze trochę dni minie i wszystko sklei się w całość. Nowe zdjęcie wywołane, niebawem pojawią się na ścianie z pozostałymi. Może nie wszystkie, ale część. Trochę niestabilności emocjonalnej bywało w poprzednich dniach, ale ufam, że w końcu sytuacja się unormuje. Całkiem niespodziewana przeolbrzymia agresja Brata Maćka w stosunku do mnie, szarpanina, przerażenie, czas spędzony na piwniczanym krześle i czekanie, aż minie. Wyrzucenie i czekanie na pozbycie się jego resztek z prywatnego Azylu. Szkoda, że człowiek, którego uważałam za Brata okazał się być oszustem, złodziejem i idiotą, a przy okazji damskim bokserem. Ale ja sobie w kaszę nie dam dmuchać. No. Nie będę już poruszać tego tematu. Niedługo może jakieś przemeblowanie, nudzi mnie już wszystko tak, jak wygląda. Zaczęłam pisać nową książkę. Jak już coś ma być zajebistego w stu procentach, to będzie.  



ilość komentarzy (2) | dodaj komentarz do wpisu

dziś.

sobota, 12 stycznia 2013 22:42

nie od dzisiaj wiadomo, że akurat wódki z piwem to się mieszać nie powinno. Aż mi się w pewnym momencie w głowie zakręciło i nabrałam obrzydzenia do jakiegokolwiek alkoholu. Dzień spędzony w łóżku przy BBC. Spacer puchowym śniegiem. Myślałam, aby jeszcze raz się przejść, ale nie chce mi się ruszać dołu pleców. Pomidorowa, woda z cytryną. By się przydało posprzątać. :) może jakiś film... Necro rośnie, świerszcze jeszcze żyją. Nudy na stronach internetowych.



ilość komentarzy (46) | dodaj komentarz do wpisu

zachwyt.

czwartek, 10 stycznia 2013 14:54

bałwan jednak nie powstał. Narodził się wczoraj pomysł, aby na sanki pójść, ale śnieg się gdzieś zawieruszył i w takim wypadku udałyśmy się w miasto. Jazda autobusem bez biletu, w dodatku za daleko. No co, drobnych nie miałam, na szczęście jednak obyło się bez niepotrzebnych kolizji. Pyszna kawa w Solarisie, przypadkowa wizyta w Haju, spotkanie z Elą, zabrane balony i długgggiii spacer na pizzę do Eli. I powrót o 3 w nocy, czy jakoś tak. Byłam w sklepie i będę rosół robić, a co. Znowu sterta naczyń i sprzątanie. Ale ja już wpadłam na świetny pomysł, aby grafik zajęć domowych napisać. Więc każdy będzie miał pracę przydzieloną bez względu na to, czy jest w domu czy nie, czy pracuje, czy też ma inne zajęcia w planach. Zaraz przejdę do realizacji niecnego pomysłu. Adaś miał wpaść, aby świętować swoje urodziny, jednak jego kurs już zawrócił z powrotem do Wrocławia, tak więc przełoży się spotkanie na inny termin. Po głowie chodzą mi jeszcze nie spisane zdania i myślę, że wieczorem albo niebawem, coś spiszę. Na malowanie jakoś nie mam ochoty, choróbsko jeszcze męczy i nie chce się odczepić. Trzeci dzień bez spięć w trakcie realizacji! A na dworze szaro, buro i zimno.  



ilość komentarzy (4) | dodaj komentarz do wpisu

wonderbook.

wtorek, 08 stycznia 2013 15:19

wczoraj Magda Brat zafascynowała się "Wonderbookiem", więc niezwłocznie przybyły z Elą, aby dosłownie pomachać sobie różdżką. Zrobiłyśmy obiad, niestety, nie obyło się bez małych komplikacji, czego efektem jest smutek i lekkie niewyspanie. Tak czy owak, już musi być dobrze i chuj! Posprzątałam, czeka mnie mycie naczyń i szykowanie obiadu. I pranie. Nie nudzę się. Pogoda za oknem napawa niechęcią. Metr śniegu i zimno. Na szczęście nie mam po co wychodzić z domu. Wieczór mam nadzieję spędzić w dobrej atmosferze. Może jakiś film. Chociaż już chce mi się wymiotować od tych filmów. Farmerama mi się znudziła, NFS też. Weny na pisanie też średnio dzisiaj nie mam, malować również mi się nie chce. Zmienność nastrojów. Może jednak wykreślę parę słów tą moją nieudolną prozą poetycką. Chiqui kupiła mi toner niebieski, ponieważ moje już trochę poblakły. Ale nie wiem, czy chcę je dzisiaj robić. W zasadzie to nic nie wiem oprócz tego, że czuję się nienajgorzej, pomijając nieustający kaszel i katar. Brat Magda i Ela chcą dzisiaj lepić bałwana. Na moje wyraźne, przeczące "nie" dodały, że może być ze styropianu. Pożyjemy, zobaczymy...:) 



ilość komentarzy (4) | dodaj komentarz do wpisu

brak złudzeń.

poniedziałek, 07 stycznia 2013 15:29

może być tylko lepiej. :-) :-) :-) kryzysy praktycznie zażegnane, jeszcze tylko spotkanie z właścicielem i czysta karta. "Wonderbook" i niestety rozczarowanie w pełnej kraksie. Krótka, nudna, typowo dla dzieci. Mimo wszystko, PS 3 jest, więc można kombinować gry. Nowy zapach wdrożony w życie, pomimo małych, nieprzyjemnych wspomnień z nim związanych, jednak jest cudowny i tylko on będzie przeze mnie używany. :) Gardło trochę boli, gorączka wieczorna 39 stopni, ale jest lepiej, jest. Przydałoby się posprzątać, ale nie mam ochoty. Na obiad filet z kurczaka z risotto curry. I warzywa gotowane. W zasadzie marchew i brokuł, ale wystarczy. :) uśmiecham się, jest po co żyć i co ważne, jest jak żyć. Nowy rok rozpoczął się idealnie i tak powinien trwać aż do końca. Mam ochotę malować, pisać. Rozłożę wszystko w czasie i będzie perfekt. Zakup nowej książki "Pomiędzy" Anny Onichimowskiej. Rewelacja, grosteska, absurd i psychiczna prawda na temat Nas, ludzi wszelkiego pokroju, który łączą się w pewien, specyficzny sposób. Polecam, polecam. A jakaś wyjątkowo droga również nie jest, tak więc i na dodatkowy plus. Niedługo Chiqui wraca ze szkoły. Przypomniały mi się czasy ówczesnej monotonii, wymieszanej ze swojego rodzaju harmonią i czymś zawsze nieoczekiwanym. Z jednej strony chęć powrotu, z drugiej mało konstruktywne poświęcanie czasu. Zależy oczywiście również od pasji. Szkoda, że nie wpadłam na pomysł chodzenia do liceum plastycznego. Nie siedziałabym teraz z maturą LO i zastanawiała się, co by można było robić w przyszłości. Może moje życie byłoby bardziej ukierunkowane. Ale i tak, plany są po to, aby je realizować, więc oby do przodu i tak, jak napisałam na początku. :) zaczął się 6 rok prowadzenia blooga niedawno (z matematyki to niestety, ale dobra nie byłam, jednak tak wynika z obliczeń). I oby również jak najdłużej. :) a. I w sumie zapomniałam napisać o Magdzie i Eli, które nam ostatnio bardzo pomogły. ;*** i pozdrawiam wszystkich.



ilość komentarzy (2) | dodaj komentarz do wpisu

2013.

czwartek, 03 stycznia 2013 18:07

sylwester spędzony w domu, we dwie, wychodząc o 12 nago na balkon i podziwiając fajerwerki, czego skutkiem jest katar, kaszel, gorączka i brak sił na cokolwiek. grolsh, faxe, zielone lubuskie. noc spędzona w ramionach. nfs, rodzinka.pl, szampan, gulasz, wspólne zdjęcia przez Nowym Rokiem, uśmiechy. Odnośnie postanowień noworocznych, nie ma jako-takich mniej czy bardziej ważnych, tak czy inaczej, zostawię dla siebie i w razie zrealizowania, na pewno będę informować. Wczoraj odwiedziny Anny i Dreda, którego nie widziałam tak długo, że już w sumie sama się pogubiłam (jakieś dwa lata do tyłu, tak czy inaczej, zanim na stałe wyjechał do Francji). Z uwagi na urodziny Anny, otrzymała prezent w postaci obrazu, który namalowałam jakiś czas temu, rysunek malunkowy od Chiqui i kolczyk w wardze, przebity agrafką. Każdy z Nas miał swój wkład w dzieło powstałe w wardze, tak więc myślę, że urodziny wyszły całkiem niezłe. ;) Wspólne foty, piwo, po którym się źle dzisiaj czuję (nie chodzi o ilość, po prostu jakieś dziwne, zielone. Ale dziwne), rozgrzewająca zupa brokułowa na szybko i przede wszystkim WSPOMNIENIA, takie żywe, prawdziwe, jak gdyby wszystko zdarzyło się kilka dni wstecz. Przypominanie drobnostek sprzed lat, które zdążyły wyparować z pamięci. Wspaniały wieczór, wspaniały. Nie wiem, kiedy znowu zobaczę Dreda, ale liczę, że niebawem. Karol wpadł i naprawił nam umywalkę, którą Maciek zoobowiązał się naprawić miesiąc czy ile tam temu. Poleciałabym do Anglii... tęsknię za nią. Znów przeżyć kilka wspaniałych dni w cudownym Londynie. Pomijając to, dobrze, dobrze, naprawdę. Coraz lepiej, prawda Skarbuś? :*  



ilość komentarzy (4) | dodaj komentarz do wpisu

czwartek, 21 września 2017

ile osób odwiedziło:  2 018 078  

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz proszę na maila: tamas.shane@gmail.com

podsumowanie na pod koniec dygresji

ile osób odwiedziło: 2018078
ilość moich wpisów:
  • liczba: 404
  • komentarze: 13728
żyję tutaj dopiero : 3557 dni

dopisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: