Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 659 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

zawsze. [A.R.]

czwartek, 21 stycznia 2016 14:28

różne sny mnie nachodzą, a w nich osoby, o których już zapomniałam. Na ulicy spotykam ludzi, których niekoniecznie chcę widzieć, piszą smsy Ci, którzy mieli już dawno wykreślić mnie z pamięci, a mimo to, wciąż się pojawiają. Po co Ci wszyscy ludzie? Zatrzymuję się i myślę o przeszłości. W domu otacza mnie ogień, w dłoni pędzel z farbą zastygł. Za oknem przysypuje śnieg krawężniki i chodniki. Każdy rok mija zgoła inaczej. Każdego roku ginie ktoś i już się więcej nie pojawia. Dziś rozmyślam o dawnych latach, czasy podstawówki, gimnazjum, bo wcześniejszych lat nie pamiętam za dobrze, jedynie wybrane fragmenty. Było wiele miejsc, w których mogłam się zatrzymać, nie zgodzić się na coś, być asertywna, a dziś byłoby zupełnie inaczej. To raczej rozmyślania wielu osób, jak nie każdego z osobna. Dzisiaj nie muszę nigdzie uciekać. Mogę zostać tu, gdzie jestem, w miejscu, gdzie naprawdę chcę być. Słuchać muzyki, którą tylko ja będę słyszeć. Nostalgicznie patrzeć w ogień, myśleć o tych, których nie ma i bać się o tych, którzy są. Rozmawiałam z babcią niedawno. Dziadkowie nie żyją - całe lata sprzeczali się, kto pierwszy umrze i odeszli podobnie właściwie. Za jednym z nich nie przepadałam, za to uwielbiałam dziadka od strony mamy (adopcyjnej). Rodzice zawsze mówili, że jesteśmy do siebie podobni, chodzimy swoimi ścieżkami. Dziadek zbierał puszki i złom, ale nie odstraszało mnie to w żadnym wypadku. Potrafił robić sztuczkę ze znikającym kasztanem, robił mi pieczątki z zakrętek na rękach. Łapaliśmy koło torów motyle do pudełek po zapałkach. A potem rak go dopadł i zmarł. Ja też się zastanawiałam w jaki sposób najlepiej by było umrzeć. Ot, takie zwyczajowe myślenie. Ostatnio byłam w szpitalu na dość ważnym dla mnie zabiegu, który ciągnął się za mną od 8 lat. Po wybudzeniu się stwierdziłam, że zasypianie i nie obudzenie się byłoby najlepszym rozwiązaniem na to, jak umrzeć. Naprawdę nie mam doła ani nic z tych rzeczy :) śnił mi się koniec świata, bomby atomowe, moja była dziewczyna O., która wpadła w upojenie alkoholowe i nie chciała z niego wyjść. Dziwne te moje sny. Dreamcatcher leży, trzeba go więc powiesić i wszystko zniknie. Nie mam pracy - jestem na utrzymaniu Żony, ogólnie zdarza mi się pierwszy raz w życiu, żebym to nie ja utrzymywała swoją kobietę. Czuję się z tym dziwnie, ale żona mówi, abym odpoczęła. Dużo latałam w ostatnim czasie, więc może ma rację. Ale już się przyzwyczaiłam do szybkiego trybu życia i trochę ciężko jest mi to przyjąć do siebie. Już niedługo zapewne, praca leży, czeka aż się ją podniesie i zagospodaruje. Myślałam o powrocie na studia, ale dopiero jak będzie praca. Albo pieniądze. Albo jedno i drugie. Albo jednak nie wrócę na studia, bo stwierdzę, że nie mają sensu, i tak będę pracować jako pracownik hali czy magazynier, rozpakowywać towar na półkach i przeceniać produkty. Tak czy inaczej - mam ostatnio dużo czasu na myślenie. Chyba ok.



ilość komentarzy (30) | dodaj komentarz do wpisu

2016.

poniedziałek, 04 stycznia 2016 16:49

goście pojechali wczoraj po południu, tak więc Sylwester przeciągnął się jak nigdy wcześniej - i to oczywiście na bakier z używkami, w dalszym ciągu. Bawiłam się przecudne, choć najciekawiej było gdy podczas powrotu z aquaparku we Wrocku, na A4 złapaliśmy gumę :D Wspólnymi siłami daliśmy radę i wróciliśmy po drugiej w nocy. W tym roku nie mam "postanowień noworocznych". Mam kilka marzeń i planów, ale nie zakładam, że wszystko uda się zrealizować. Siła Wyższa ode mnie jednak czuwa i wiem, że pomoże mi wszystko przetrwać. Na nowym płótnie wychodzi realistyczny krajobraz - to co prawda nie w moim stylu, ale "samo się zrobiło", więc nic, tylko kontynuować. Mam też pewną misję, zobowiązanie, w którym uczestniczyć będzie spora ilość odbiorców; przynajmniej taką mam nadzieję. Planuję się z tego wywiązać najlepiej jak potrafię. Na rękę mi właściwie to, że teraz nie mam pracy - widocznie Siła Wyższa specjalnie tak poukładała, abym miała czas, by polatać po urzędach, lekarzach i takich tam innych instytucjach. Mam więcej czasu. Na razie mi to nie przeszkadza ze względu na mnogość różnych spraw; będzie gorzej jak i one się pokończą - zbyt wiele wolnego czasu nie jest wskazane. Będzie co ma być. Z moją żoną układa się bardzo dobrze, choć czasami mnie denerwuje :D ale kocham ją bardzo. Mieszkanie wygląda coraz lepiej, Shane jest szczęśliwa z nami, jeszcze tylko Colę muszę wziąć od mamy i będzie komplet domowników. Dzisiaj dla żony na kolację pesto :) dobrego dnia! 



ilość komentarzy (20) | dodaj komentarz do wpisu

wtorek, 27 czerwca 2017

ile osób odwiedziło:  2 013 547  

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz proszę na maila: tamas.shane@gmail.com

podsumowanie na pod koniec dygresji

ile osób odwiedziło: 2013547
ilość moich wpisów:
  • liczba: 403
  • komentarze: 13726
żyję tutaj dopiero : 3471 dni

dopisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: