Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 742 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"jak na deszczu łza, cały ten świat nie znaczy nic a nic"...

czwartek, 30 października 2014 5:11

muszę się na Ciebie wkurzyć, wiesz? Nie mogłam spać całą noc, jak się dowiedziałam o tym, co nie może być prawdą... kiedyś pisałam szelestem do Ciebie, choć nie było w nim podtekstów. Nie było też wiele czasu, ani spalonych papierosów. Teraz jeszcze nie płaczę, bo przecież to kłamstwo, ktoś się musiał pomylić, Ciebie pomylił z kimś innym. Nie pierdol, że Cię nie ma, tylko przyjadę do Wrocławia, przecież mieliśmy spotkać się na piwo, może to być nawet i herbata, tylko odbierz połączenie na Skypie, albo odpisz na tą cholerną wiadomość na Facebooku. Po prostu to kurwa zrób. Proszę Cię. Nie będę dzwonić na Twój numer, zrób to pierwszy i powiedz, kiedy mogę przyjechać. Może po prostu pójdziemy jak kiedyś, by w piecu na kuchni nie zgasło, i wrócimy znowu, i napijemy się herbaty z cytryną. Znów przegadamy całą noc, choć praca czeka. Pójdźmy też zrobić próbę zespołu, zamiast snuć się po boisku. A co tam, niech mają pretensje, że za dużo czasu spędzamy ze sobą. A przecież dobrze jest przebywać wśród wartościowych ludzi. Namaluj mi obraz. Albo wiesz co, poróbmy płaskorzeźby, albo jakieś decoupage. Weźmy innych ludzi, zróbmy znowu spływ kajakowy, albo jedźmy w góry, tak było przyjemnie, miałeś mnie nauczyć jeździć na snowboardzie, pamiętasz? Kiedyś już prawie Cię nie było. Cintia płakała, i nie tylko ona. A teraz, jak jej powiedziałam (przecież nie zrozumiałaby po polsku) też nie potrafi uwierzyć, nie rób sobie żartów, przestań już. Tamte Święta były wspaniałe, gromki śmiech, dźwięki spod gitary, szczęście. I nagle prawie zniknąłeś. Wiesz... nie ważne... wystarczy, że usiądziemy i porozmawiamy. Zawsze wiedziałeś, jak mi doradzić. Godziny przegadane na podłodze pokoju, pamiątki przekazywane z ręki do ręki. Dzięki Tobie udało mi się przeżyć, to też wiesz. Spisałam wiersz, niejeden, ale ten Ci zacytuję:

 

 

Tak niewiele mamy życia
na rozmowy


o niczym, nikim.
bezcelowe.


późna noc już
a ja zapisuję drugą stronę
linijką po linijce najciaśniej
najwęższej
dobrze znanym ci charakterem pisma.


Tylko kolor czasem różny
(zmieniam barwę czcionki czy atramentu
jeśli ktoś poetą starszej daty
bądź przyzwyczajonym)
tak dla odmiany w słowo - myślach.


z nadejściem ciebie w nowym dniu
wręczam monolog w twoje ręce
nie chcąc przyuważyć oczu
przesuwających się po kartkach


mam to za sobą
i już nie czekam na odpowiedź.

 

czasami, dla podsumowania,
tylko przychodzę
słucham


zdając sobie sprawę
że mamy mało życia
na rozmowy

 


z cyku: "Szelestem - Pawłowi". 18.12.2oo8r. nie są to idealnie spisane słowa, choć Tobie się podobały. Masz jeszcze tą kartkę? Co teraz o nim myślisz? Aaa, właśnie, przypomnij mi słowa naszej piosenki, wiesz, od jakiegoś czasu już nie potrafię sobie jej przypomnieć w całości. "Dotknij słońca, księżyca, gwiazd/ nie bój się swoich zmian/odrzuć kłamstwo, piekło i dym/"i nie pamiętam. Były dwie zwrotki, a ja zapamiętałam część refrenu i część pierwszej zwrotki. To mało, przypomnij mi resztę proszę. Ale to jak się spotkamy, nie musi być to dzisiaj, możesz mieć już plany, ale na dniach daj znać i wtedy wpadam do Ciebie, albo Ty do Opola. Dawno Cię tu nie było. Nawet tutaj na bloogu Cię kiedyś wspominałam, we wpisie z 19 lipca 2009 roku, ale to już wiesz, widziałeś przecież, i nieraz mnie czytałeś, mówiłeś mi o tym.

 

dobrze wiesz, że nie uwierzę, że umarłeś. Nie wierzę, że mógłbyś nie dać rady. Albo że ktoś mógłby to zrobić. Nie wierzę w to, co inni piszą. Nawet Twoi rodzice się muszą mylić. Napisz albo zadzwoń i powiedz, że jednak żyjesz, bym nie musiała jechać na ten pierdolony pogrzeb w piątek.

 

tylko porozmawiajmy.
Tak niewiele mamy życia na rozmowy.
O nikim, niczym. Bezcelowe.

 

obiecam, że nie będę płakać, jak się odezwiesz.
obiecuję.



ilość komentarzy (5) | dodaj komentarz do wpisu

prospekty, parafrazy, pogarda, panowanie, predystynacja. P.

sobota, 25 października 2014 2:21

czasem wracam, ale dokąd?

 

z przeciwka pojawiały się substytuty, a im bliżej, tym bardziej rozświetlały się twarze. W agonii trwała, choć nie do końca była pewna, a światło rozlewało się niczym prześcieradło wywieszone na podwórku na sznurze, podrzucane wiatrem. Ktoś mówił, że ma wracać, a inni krzyczeli za nią, że ma odejść. Niepewność krajała się nad nią zupełnie, jak gdyby była do tego stworzona. W nagonce wypowiadała słowa, które blakły w świcie. Choć się starała ją dogonić, nie mogła. Nie tym razem, nie dzisiaj. Uzależnijmy się od swoich dotyków, spójrz na mnie i znów przejdź palcami poprzez moją twarz. Zniszczenie mnie zmieniło, i nie chcę Ciebie pragnąć, nie chcę podnosić zmęczonych powiek i widzieć to, co chcesz mi dać. Tak pokrótce nie da się przeanalizować tej historii. Może opowiedzmy inną, w takim wypadku. Kiedyś istniały cztery ściany, później ich było pięć i sześć. Poprzyklejane plakaty i zdjęcia w ramach, jakby niewidoczne wtedy, wiersze pospisywane na kawałkach papieru, za każdym razem, aby tylko przetrwać i zostać rzucone w internet, dla pamięci. Taka to nieprawda, szyk zdań zmieniony i nieprzewidziane okoliczności zdarzeń, zabawa słowem, kontaminacje, manifestacje, dygresje, początek płótna a tam szok, pustka. Obiecano mi życie, dotrzymano słowa, i chodzę, i oddycham jakimś tam rytmem. A jednak nie powinno być niczego na samym początku. Nicość oparta na słowach i czynach, a pomiędzy nimi wariacje bardziej odległe od wszechświata niż by się mogło wydawać. Tym razem nie powstają epizody, nie ma różnicy czasowej, a życie wciąż nabiera innego znaczenia. Dzień wstaje i pozwala nam się zmierzyć z okolicznościami, a przecież nieraz dochodzimy do tego, aby nich nie było, aby przestały trwać. Wszystko jest dygresją, antymaterią poskładaną ze słownych puzzli. Nieoczekiwaną zmianą ról w satyrze, fraszce, bądź jakimś utworze komediowym, a na samym końcu przejdźmy do noweli by zamknąć się w krótkiej poincie i nic nie zrozumieć. A może haiku? Ale tak naprawdę nie musimy znać wiele, aby tak się stało. Zawodzimy każdego, a na początku siebie, jeżeli nie potrafimy zrozumieć, na czym szlachetnym polega sens istnienia. Ile lat można walczyć ze sobą o każdy kolejny oddech i nie wiedzieć, dlaczego się nie udaje, oddychać równomiernie? Bezczelne człowieczeństwo góruje nad nami, ale nigdy nie będziemy czymś więcej niż tylko ludźmi, i nie ma możliwości, aby osiągnąć stopień absolutu, jak Bóg, w którego każdego innego ludzie wierzą, Ty, Ty, Ty, a może i Ty, jeśli jesteś ateistą albo apostatą a wierzysz w ten nieznany nam do końca "sekret". Wciąż na ziemi pozostajemy sami. Dalej, siedzący w pokoju, i myśląc, co dalej. A dobry koniec ucieka nam sprzed nosa, i nie jesteśmy w stanie go dogonić, gdyż musielibyśmy go poznać. 



ilość komentarzy (4) | dodaj komentarz do wpisu

spsułam.

piątek, 10 października 2014 22:26

półmrok spowity nienawiścią do marzeń ukrytych po dziurawych kieszeniach. Kiedyś prawdopodobnie dokończy pisać. Może gdy usiądzie na chodniku i zacznie wpatrywać się w ludzi, których nie widzi. Oni mogą przechodzić przez ulicę, a ona nie zgrzeszy słowem, nie zniszczy harmonii nie-pisania. Może istnieć wolność i radość, tymczasem miłość jakaś niebywała pochowała się po kratkach kanalizacyjnych, nie licząc na zauważenie. Zostało coś na zapalniczce, taki jeden napis, oznajmiający "peace" w tym naszym światku, zbudowanym z marmurowych tajemnic. Kiedyś były wspomnienia, potem zmieniły się w listy od śledczych, następnie zgasło światło w oknie, choć może i jego nie było, i świata dookoła, i wyolbrzymionych marzeń. Systematycznie popełniam jeden groteskowy błąd, którego nie potrafię się pozbyć. Ulegam mu, nie wiem dlaczego to robię, i wszystko, co jest dla mnie ważne, znika w jednej chwili, zapominam, że to nie rzeczy powinny być najważniejsze, tylko ludzie, którym na nas zależy. Kolejny raz staję się bardziej beznadziejna niż zwykle to bywa. Boję się już przepraszać, i boję się tak żyć. 

 

ciężko mi pisać, ostatnio się w tym wypalam.

nic już nie potrafię, a moje cholerne nieprzemyślane decyzje psują relacje, które ciężko odbudować.

cele się zacierają, czy w końcu zacznę walczyć?



ilość komentarzy (9) | dodaj komentarz do wpisu

czwartek, 21 września 2017

ile osób odwiedziło:  2 018 135  

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz proszę na maila: tamas.shane@gmail.com

podsumowanie na pod koniec dygresji

ile osób odwiedziło: 2018135
ilość moich wpisów:
  • liczba: 404
  • komentarze: 13728
żyję tutaj dopiero : 3557 dni

dopisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: