Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 659 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

to koniec....

sobota, 26 listopada 2011 16:42

i jednak się nie udało, nie wyszło, rozpierdoliło się, jak wszystko dotychczas po kolei. Przyznaję się, zdradziłam... jestem suką, ale w końcu mogłam coś więcej zrozumieć... żadne moje słowa wypowiedziane nigdy nie były wypowiedziane bez sensu... zaczłęo się psuć już dawno i obydwie nie chciałyśmy tego naprawić. To już nie była miłość. Nie wiem, co to było. Siedzę w mieszkaniu, w którym Cię nie ma, smutno mi i cholernie źle, że tak to się potoczyło, że tak to rozegrałam, że nie zdobyłam się na odwagę, aby poptarzeć Ci w oczy i powiedzieć, co zrobiłam. Jestem suką, wredną szmatą, zmarnowałyśmy tylko czas na to, co było do przewidzenia... przecież wiesz... pomogłaś mi w wielu sprawach, ale i zawiodłaś wiele razy, kiedy tego potrzebowałam. Nie widziałaś, że oczekuję wsparcia, ponieważ przestałyśmy rozmawiać, coraz więcej zaczęłaś mi zarzucać... chcę w końcu poczuć, że ktoś mnie potrzebuje. Powtórzę się, tak jestem suką, chcę nią być. Zacząć stąpać po ziemi tak twardo jak i Ty to robiłaś. Przestać płakać i wierzyć w coś, czego nigdy bym się nie doczekała...



ilość komentarzy (9) | dodaj komentarz do wpisu

come back.

wtorek, 22 listopada 2011 9:02

wróciłam wczoraj do Polski.



ilość komentarzy (6) | dodaj komentarz do wpisu

więc lecę.

czwartek, 17 listopada 2011 19:13

... o szóstej rano... do Anglii. Bez K... ale ktoś powiedział, że powinno się spełniać marzenia, kiedy jest na to okazja, bo więcej może się nie powtórzyć. Weekend. Napiszę jak wrócę. O ile samolot się nie rozbije. :)



ilość komentarzy (2) | dodaj komentarz do wpisu

skrajności.

czwartek, 03 listopada 2011 22:51

w niedzielę? Tak, w niedzielę... byłyśmy z K. w Kędzierzynie. Odwiedziłam jednego dziadka i drugiego obok... dawno u nich nie byłam, śnili mi się w nocy. Tylko prosiłam Boga, abym nie spotkała rodziców... jakoś tak... dziwnie. Później poszłyśmy na obiad do Ateny... po drodze liść - zerwany z drzewa na przeciw mojego przedszkola, które już nie istnieje - na jego miejscu postawili ZUS. Następnie pamiątkowa zapaliczka i pociągiem do Opola. Z Tequillą gorzej - ta ciąża urojona przebiega bardziej gwałtownie... Smutno mi.... a jednocześnie szczęśliwa jestem!

We gotta make a decision
We leave tonight or live and die this way

 



ilość komentarzy (5) | dodaj komentarz do wpisu

wtorek, 27 czerwca 2017

ile osób odwiedziło:  2 013 568  

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz proszę na maila: tamas.shane@gmail.com

podsumowanie na pod koniec dygresji

ile osób odwiedziło: 2013568
ilość moich wpisów:
  • liczba: 403
  • komentarze: 13726
żyję tutaj dopiero : 3471 dni

dopisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: