Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 657 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

9.

czwartek, 12 listopada 2015 21:03

9 miesięcy minęło siódmego, ważny czas, długie godziny i dni spędzone nad poznawaniem siebie. Melancholia dzisiaj trochę opadła, może to kwestia lepszej pogody, jest cieplej, bardziej błogo. Choć ja w małych kawałkach doświadczam spotkań z pogodą, pracuję w takich godzinach, że nie mam czasu na obcowanie z przyrodą. Dzisiaj zrobiłam sobie nadgodziny, jutro też idę je zrealizować, mimo, że mam wolne. Wpadam powoli w pracoholizm, ale podoba mi się to, widać efekty mojej pracy (choć czasami tylko przez krótką chwilę), ale pomimo to, cieszę się, że doszłam do tego miejsca, w którym jestem. Mam plany związane z tworzeniem, jeden obraz, myślę, jest skończony, a drugi powoli się maluje. Myślę nad książką. Może jednak? Jedno jest pewne - od myślenia samo nic nie przyjdzie, trzeba się wziąć za realizację. Dostałyśmy z żoną prezenty, już na Mikołaja, blender i czajnik do naszego mieszkania :D kto by pomyślał, że tak można się cieszyć z, właściwie, pierdół... ludzie się zmieniają. Finansowo może być ciężko, wypłata dopiero pod koniec miesiąca. Jest też możliwość dalszego sprzątania biura (tak myślę), choć w grę wchodzi jego przeprowadzka (nic właściwie nie wiem na ten temat, żona rozmawiała o tym). Może sprzedam obraz, kto wie. Nie jest jednak aż tak źle, jakby mogło być, trzeba się cieszyć z tego, co się ma, a ja mam naprawdę dużo. I do tego 9 miesięcy. Buziaki



ilość komentarzy (16) | dodaj komentarz do wpisu

listopad. czas refleksji.

środa, 04 listopada 2015 23:00

rok temu było zupełnie inaczej. Zagubiony świat, połamane emocje, uczucia dzielone na setki bzdurnych, nieprawdziwych. Wtedy zmarł P., ale nawet konsekwencje jego dokonań nie były w stanie mnie powstrzymać. Wciąż brnęłam przed siebie, a raczej grzęzłam, gdyż iść do przodu tak naprawdę nie byłam w stanie. Wykańczały mnie noce nieprzespane, dźwięki zbyt głośne, improwizacje szczęścia zbyt twarde. To był zły czas na wszystko, co dobre. Każda chwila zapętlała się z poprzednią i z poczuciem odpoczynku leżałam, pośród marzeń, które nigdy nie miały stać się realne. Nie dochodziło do mnie światło ani krzyki z oddali; każda minuta była niemym wołaniem o pomoc. Nie chciałam już cierpieć, kłębić się w myślach, nie mogłam jednocześnie pozwolić, aby ktokolwiek mnie usłyszał - i tak mogłam wtedy umrzeć. Patrząc na to z perspektywy czasu mam w sobie nic innego jak poczucie wstydu i niższości. Jednak nic ani nikt nie przywróci tego, co już się stało. Mogę się tylko z tym pogodzić i uczyć na tym, co zrobiłam nie tak, jak mogłam zrobić. Siedzę w nowym mieszkaniu, zaczynam coś innego, prawdziwego, mam wciąż dookoła siebie kochających ludzi, mamę, siostrę i moją miłość malutką, najukochańszą, która pomaga mi w trudnościach. Ostatnio czuję się niewyraźnie, mam mało siły. Może to przez ten refleksyjny czas. Ale jestem szczęśliwa. bardzo. 



ilość komentarzy (17) | dodaj komentarz do wpisu

wtorek, 27 czerwca 2017

ile osób odwiedziło:  2 013 506  

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz proszę na maila: tamas.shane@gmail.com

podsumowanie na pod koniec dygresji

ile osób odwiedziło: 2013506
ilość moich wpisów:
  • liczba: 403
  • komentarze: 13726
żyję tutaj dopiero : 3471 dni

dopisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: