Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 742 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Sylwestrowo :)

sobota, 31 grudnia 2011 19:07

więc dzisiejszy wieczór włącznie z nocą spędzam z A., w domu, wraz z paroma znajomymi. :) będziemy wsuwać skrzydełka, pałki, czpisy, palić fajki i pić piwo. I bardzo jestem zadowolona z takiego pomysłu :) Ha! Jakieś postanowienia noworoczne...? Standardowo już, ogarniczyć pewnego rodzaju używki i zacząć cieszyć się życiem. Może prawko, studia...? Czas pokaże. Życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku! Oby był jeszcze lepszy, niż poprzedni :)



ilość komentarzy (9) | dodaj komentarz do wpisu

Pierwszy miesiąc :)

poniedziałek, 26 grudnia 2011 21:40

tak więc wybił nam pierwszy miesiąc z A. :) wczoraj, dodam. Jeszcze trzy dni i wróci ze Świąt. U mnie coraz lepiej, milej, przyjemniej... w końcu czuję się zdecydowanie na odwrót.



ilość komentarzy (8) | dodaj komentarz do wpisu

4 lata.

czwartek, 22 grudnia 2011 21:43

dzisiaj mija czwarty rok od założenia przeze mnie blooga...... wesołych świąt.



ilość komentarzy (4) | dodaj komentarz do wpisu

świątecznie.

czwartek, 22 grudnia 2011 17:14



cztery w ręce i dokładnie dwadzieścia
w biało-niebieskim pudełku
śniegiem
mokrymi od oczu ustami

szłam bezdomna
w stronę miejsca, nazywanego domem
w którym nie miało już być słów
spojrzeń

potykając się o schody
czułam zapach zbliżającego się
wigilijnego piwa
papierosów

za dwa dni skąpana będę
świątecznymi dwiema potrawami
w monologu zalegnę
łzy utopię we szkle

bez desperacji
wiedząc, na czym polega samotność

.a ty pytasz stamtąd.
kapsel. ogień.
- tak, wszystko w porządku...



ilość komentarzy (8) | dodaj komentarz do wpisu

chyba najdłuższy wpis od dawien dawna.

wtorek, 06 grudnia 2011 19:11

zastanawiałam się przez kilka dni, czy jestem pewna, że chcę dodać nowy wpis o poniższej treści. Nie byłam zdecydowana, czy rzeczywiście chcę wszystko przelać, jednak to wciąż we mnie siedzi i nie potrafię tego przeboleć. Po tamtym rozstaniu nastał chwilowy powrót. K. wybaczyła mi wszystko i chciałyśmy zacząć od początku, dałyśmy sobie tydzień czasu. Pomimo tej decyzji postanowiłam zrezygnować po... dwóch, trzech dniach? Po prostu nie mogłam tak dłużej, kochałam, ale to przestało wyglądać na związek, tylko na jakieś pierdolone przyzwyczajenie, bycie razem z obowiązku... bo pies, bo nie ma gdzie mieszkać, bo zrezygnowała dla mnie ze swojego życia, pracy... ale czy trzeba być z kimś z poczucia obowiązku? Bo ktoś nam kiedyś pomógł? Bo bywały przyjemne chwile...? Czy to znaczy kochać? Popadłam w dygresję... wracając - nie wytrzymałam, napisałam, że nie wracam na noc. Chciałam z K. porozmawiać, ale nie chciała. Następne dni były mieszaniną uczuć. Przyszłam do mieszkania, płakała, cięła siężu), piła, porozwalała wszystko w pokojach, pocięła obrazy, potłukła lustra, szklanki... najpierw mówiła, że nie potrafi tak beze mnie, aby potem wyzwać mnie od najgorszych, że dzwoniła do moich rodziców, nigdy już dziecka nie odzyskam, ona o to zadba... później znowu pytała, czy wrócę do niej, by po chwili stwierdzić, że w tym mieszkaniu już nigdy nie będę mieszkać i zacząć mnie szarpać. Dopiero później zobaczyła, że kobieta, z którą ją zdradziłam, jest w mieszkaniu. Rzucała słowami, którymi nie powinna, chciałyśmy po prostu wyjść z tego mieszkania... A. mnie wypchnęła i została w środku... K. przystawiała jej nóż go gardła, kazała A. ją ciąć, wysyłać mi jakieś dziwne smsy... A Marta siedziała w pokoju obok (i nie tylko ona) i rzekomo nic o tym nie wiedziała, twierdziła, że one tylko rozmawiały... nie wiedziałam, czy po Policję dzwonić, czy po Benka, przyjaciela A. Wybór padł na drugą możliwość, Benek zostawił otwarte mieszkanie i przyjechał na ratunek... na szczęście K. ją wypuściła... i opuściła kilka dni temu mieszkanie. Odebrałam klucze spotykając się z nią ostatni raz. Jeszcze kupiłam kartę do telefonu i dałam kasę (rzekomo na bułkę, bo nie miała)... nie potrafiła nawet podziękować... jak zwykle zresztą... i tak się teraz zastanawiam, dla kogo ja się właściwie starałam...? Dla kobiety, która zachowywała się jak psychopatka? Nawet nie potrafiła docenić, że mi na niej zależy... Mało czasu ostatnio spędzałyśmy ze sobą, a jak już byłyśmy obie w domu, to wolała spać, niż ze mną posiedzieć... Nic dziwnego, że zapomniałam, jak się rozmawia... W kim ja tak naprawdę się zakochałam, z kim chciałam być do końca życia? Nie taką K. pokochałam. Po co były te oświadczyny, tatuaże, wycieczki? Nawet znajomi zaczęli odbudowywać ze mną kontakt... bo przecież K. nikogo nie lubiła z moich znajomych... tak, jakby wszyscy chlali i ćpali wokoło... i... chcę jeszcze coś dodać... Jestem w związku z A. I chcę trwać w uczuciu, które mi daje... myślałam, że więcej szczęścia niż te, które dała mi K. nie można od kogoś otrzymać... bardzo się myliłam. Bardzo.



ilość komentarzy (8) | dodaj komentarz do wpisu

czwartek, 21 września 2017

ile osób odwiedziło:  2 018 060  

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz proszę na maila: tamas.shane@gmail.com

podsumowanie na pod koniec dygresji

ile osób odwiedziło: 2018060
ilość moich wpisów:
  • liczba: 404
  • komentarze: 13728
żyję tutaj dopiero : 3557 dni

dopisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: