Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 742 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

byłaś!

czwartek, 29 maja 2014 17:55

ktoś mi kiedyś napisał, że gdyby się cofnęła i weszła do domu, zamiast niecierpliwie palić papierosa na korytarzu, to pewnie wszystkie zaczęły by płakać i wybaczyły sobie.

 

to takie dziwne i wredne, że nie ma po tobie pustki. Nie ma znaczenia, czy słowo zaczyna się dużą czy małą literą, skoro mało ważne jest wspominanie ciebie. Takich krokodyli łez możesz mieć wiele, niech zastąpią osoby, które chciały cię wspierać i kochać bezwarunkowo w każdych chwilach. Czekałaś bezustannie, aby wyciągać ręce w twoim kierunku i błagać o powrót, zrozumienie, wiarę, a z premedytacją wykorzystałaś doszczętnie każde słowo i gest. Jak można być tak zuchwałym, wspaniałomyślnym, bez poczucia winy człowiekiem? Wyidealizowanym narcyzem, zamkniętym w świecie, do którego nikt nie zechce się dostać, bo wie, że od progu postarasz się zniszczyć co uznasz za stosowne. Ile lat można ukrywać prawdę przed innymi, udając perfekcyjną postawę? Matka, która zrzuca winę na innych, stosuje środki narkotyczne, by móc o to obwinić obojętnie kogo, kto się nawinie pod rękę. I prostak, rzucający oszczerstwami na prawo i lewo, gówniarz, znający się wielce na więzi rodzinnej. Posiadają przekłamany, narkotyczny świat, który myśli, że może się schować przed osobami, które znają prawdę. On, pierdolony znawca, ale laik na tle rodzinnym, który to, wyzywa obce osoby, a żony nie skrzywdzi? Matka, bez zahamowań, znawczyni teorii i praktyki "wielkiej miłości". Przecież to uczucie nie ma możliwości bytu w tym organizmie psychopaty. Niszczycielskie dusze, których dotychczas nie spotkałam, perfekcyjne w swym gatunku! Trzy razy pojawiała się kapryśnie, tym razem spierdalaj na zawsze. Świat jest piękny, tylko ludzie to kurwy.

 

kiedyś komuś napisałam, że wczoraj dla mnie umarła, i choć myślałam, że nie potrafię prawdziwie nienawidzić, dziś z całym szacunkiem wiem, że potrafię.

 

 

taki wpis, choć zdecydowanie za mało przekazałam z tego, co chciałam. Choć i tak nie warto było, choćby jedno słowo poświęcić! Kto nie zna jeszcze mojego fotobloga, podaję adres (tak mi się przypomniało ostatnio)

 

 

www.rajas.fbl.pl

 

 

Całuję mamusię, Darię, Agę i Miłosza, pozdrowienia dla shark i Loo oczywiście, kochane czytelniczki, również dla Konaty. Na zdjęciu z najstarszą moją siostrzyczką, Agnieszką! Kocham Cię bardzo!!! (ja po prawej, jakby ktoś jeszcze nie wiedział) Gorąco pozdrawiam wszystkich :))

 

IMG_2981.JPG





ilość komentarzy (11) | dodaj komentarz do wpisu

niecałe trzy miesiące później.

poniedziałek, 26 maja 2014 15:43

przeszedł pomiędzy chwilowy upadek, ale nie zabił, nie pozbawił tego jedynego, najważniejszego słowa. Wiara żyje, chodzi koło stóp, oddycha wspólnym powietrzem i czeka na ten czas, który z nadzieją tylko z Tobą spędzi. Teraz odpocznie, zatrzyma się na chwilę, aby popatrzeć w twoje niebieskie oczy. Usiądzie ze wspomnieniem do długiej rozmowy, opowiadać będą sobie anegdoty i śmieszne słówka wyrwane z kontekstu. Czuję, że Syzyf, który wciąż unosi się w górę, przekrzywiając nieznacznie głowę skruchą, nie jest skazany na wieczny żywot we własnym więzieniu. W końcu odnajdzie drogę na szczyt, a tam zacznie budować dom z radością i poczuciem ulgi w sercu.

 


dzisiejszy dzień jest dla mnie szczególnie ważny, gdyż jest to pierwszy Dzień Matki od kiedy poznałam biologiczną mamę. Żałuję, że nie mogę być teraz przy niej i powiedzieć o tym, jak bardzo ją kocham i jak wiele zmieniła w moim życiu. Jestem jej za to wdzięczna, okazała się najwspanialszą mamą na świecie, pełną empatii i miłości, choć z bagażem doświadczeń kobietą, która doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak postępować ze swoim życiem, aby stać się szczęśliwym człowiekiem. Wiem, że dzięki jej podpowiedziom, które wysłucham dokładnie i ja będę równie szczęśliwa jak ona. Choć zaznała w życiu wielu krzywd, nie poddała się. Jestem dumna z tego, że mam taką mamę! Kocham Cię bardzo. Do adopcyjnej mamy wysłałam życzenia, choć prawdę powiedziawszy, nie liczę na jakąś odpowiedź z jej strony. Wiem, że nie chce mnie znać tylko dlatego, że jestem takim człowiekiem, jakim jestem i nigdy mnie nie zrozumie, nawet, gdyby w końcu zechciała choć trochę się postarać. Jest mi przykro. Ostatnie dni też nie były łatwe, odkryłam w ludziach całkiem nową cechę, która dotychczas była mi znana, ale nie wierzyłam, że nie jest praktykowana. Jak bardzo się pomyliłam, zawiodłam. Dziwnie jest, kiedy daje się komuś bliskiemu niejednokrotnie szanse, zaczyna się ufać, zwierzać, a potem nagle okazuje się, że to wszystko to "pic na wodę, fotomontaż", zgrywanie jedynie osoby pomocnej, a w rzeczywistości dąży się do tego, aby zniszczyć drugiego człowieka i jego relacje z innymi osobami. Przejechałam się, ale na szczęście ból minął po uświadomieniu sobie, jak żałośnie to wszystko wyglądało, ile żalu i nienawiści może mieć w sobie jedna osoba. Ja też popełniłam błąd, został wybaczony. Nie umiałabym ze sobą żyć w zgodzie, gdyby tak się nie stało. Odzyskałam też wiarę, choć nie robię żadnych nadziei; wierzę, że wszystko się poukłada z biegiem czasu, który można dobrze zagospodarować, aż w końcu znajdę się w tym "Złotym Środku", i nie będę w nim sama, chcę, żebyś w nim była. Wiem, że trzeba umieć rozmawiać, a potem pokazywać.Szczęście niejedno ma imię, a "król upadnie dopiero, kiedy rzucisz słowem o powietrze, nastanie mat". 16:37 - kocham jak wtedy. Z innych sytuacji spotkanych mnie wcześniej dochodzi do tego jeszcze zmiana miejsca własnego azylu - wierzę, że to zmieni dodatkowo moje życie! Nie będzie ani złych ani dobrych wspomnień w ścianach, pierwsze odejdą w zapomnienie, drugie zostaną w sercu na zawsze. Będzie to dom, w którym zapomnę o gorszej przeszłości i zacznę budować tą lepszą! I już niedługo, bo za niecały tydzień wyjazd na kurs paralotni. Nieodwołalnie pojedziemy, by ulecieć w górę i poczuć wolność innego rodzaju. Czekam z niecierpliwością. A po kursie moje wspaniałe miasto, mama, siostrzyczka, i brat przyjedzie. Wspaniała rodzina, która czeka, by mnie zobaczyć, i Shane, moja kochana Shane, za którą bardzo, ale to bardzo się stęskniłam, i dinozaur, Cocainka, i S., którą bardzo chcę poznać... Potem powrót tutaj, praca, a potem A. i moje kochane, wspaniałe dzieciaczki! Już jakiś plan jest, oby wszystko wypaliło, mam wiarę, najważniejsze, mam wiarę i wspaniałych ludzi wokół siebie. Mielonku, mam nadzieję, że będzie z Tobą dobrze, wiesz, że Cię kocham, jesteś wspaniałą przyjaciółką i nigdy mnie nie zawiodłaś, więc zacznij żyć, to mnie nie zawiedziesz po raz pierwszy. Jesteś wspaniałą osobą i wartościową, nie zniszcz tego, co w Tobie najlepsze! (mam nadzieję, że z mamą się dobrze pisało) ;** takim akcentem kończę i czekam na to, ile dobrego przyniosą kolejne dni. Pozdrawiam was wszystkich!         

 

p.s. delikatne edit/ pozdrawiam wykwintnie Loo i shark, wierne czytelniczki;** 



ilość komentarzy (16) | dodaj komentarz do wpisu

nie Monika tylko Martyna.

czwartek, 15 maja 2014 19:24

raz na jakiś czas odświeżam pamięć i czytam blooga od samego początku w całości i za każdym razem nie potrafię się poznać. Słowa, które wertuję oczami wypisane są jakby nie spod mojej ręki, dużo tajemnic, niedopowiedzeń, spraw niby zamkniętych, ale dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy nie były zakończone. Niesamowite, ile pamiętam, jak wiele przeszło i nie ma o tym najmniejszego śladu. Nie wierzę też w tak szybko podejmowane przeze mnie decyzje. Dlaczego teraz siedzę, zastanawiam się, nie robię niczego pochopnie, ażeby nie zniszczyć czy pokierować w złą stronę? Dlaczego myślę, a nawet rozmawiam? Czy coś naprawdę przestawiło się w głowie, czy jest to kwestią powagi sytuacji? Może wszystko przez tak drastyczne obrócenie mojego życia? Odnaleźć rodzinę po 20-kilku latach nie każdemu się zdarza... najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie czuję samotności nawet, gdy siedzę w muzyce ze smutkiem. To jest czymś "ponad to" metafizyką, irracjonalnością wręcz, na którą ochoczo przystaję i biorę z niej jak najwięcej, byle by ostrożnie, byleby uważnie. Obraz, który wypłynął spod dłoni na 28 urodziny mojej siostry wyglądał zupełnie inaczej, niż te wcześniejsze. W mojej abstrakcji zaczęłam odczuwać bliskość i zrozumienie, pomimo przygaszonych barw. Tak, moje życie weszło na kolejny stopień świadomości, z którego nie spadnę, nie uda się po takiej dawce informacji. Mózg zaczął świadomie interpretować; nie biorę, zbyt wiele, ani nie biorę. Rodzice (adopcyjni) nie zadzwonili na urodziny, co mnie oczywiście nie dziwi, ale co zszokowało moją siostrę; nie spodziewała się, że można tak robić. Można, odparłam, można i więcej, co zresztą się dzieje, czego nie mam do teraz, a co również było moim życiem, największym szczęściem, którego mnie bezczelnie pozbawiono. Udają, że nie miało miejsca, wypierają się teraz, nie chcą popełnić omyłkowo błędu, abym mogła go wykorzystać. To już kolejny rok, ale wola walki nie opadnie, weźcie sobie wszystko, mam w czterech literach wasz bogaty dom, pieniądze, mnóstwo rzeczy, gadżetów, ale nigdy nie oddam wam miłości, która zrodziła się wyłącznie ze mnie. Gdybym cofnęła się w przeszłości, nigdy nie zgodziłabym się na mówienie tego, o co mnie prosiliście, przenigdy. Teraz jednak jest coraz lepiej, w głowie mam plan, już w jakimś procencie jest zrealizowany. Jeszcze trochę i będzie już całkiem inaczej. Od początku grudnia ubiegłego roku nie byłam w żadnym związku, ale uwaga! Poznałam kogoś ostatnio na Queerze, to znaczy Panią S. i ciekawi mnie, jak rozwinie się nasza znajomość... nie będę zapeszać na razie, jest pozytywnie. Ze smutnych wiadomości: moje Kochane Mielonki się rozstały... po tylu latach... niestety, ale wiesz Mielonek, że w Ciebie wierzę, pamiętaj, co Ty mi mówiłaś przy okazji Kaśki, Olki bądź Chiquity... miałaś bardzo dużo racji i teraz praktykuj to, o co mnie prosiłaś i z czym było mi źle. Pamiętaj, że Cię kocham, jesteś wspaniałą przyjaciółką i zawsze Cię będę wspierać;* Dżoana to samo Ciebie się tyczy;* Obie zawsze byłyście w porządku i dalej nie mogę uwierzyć, że to, co było, rzeczywiście już nigdy namacalnie nie wraca...

 

dzisiaj bez konkretnego fragmentu prozatorsko-poetyckiego, gdyż... bo nie :) a wydawnictwo dalej zainteresowane, jednak będą musieli trochę dłużej poczekać, gdyż ostatnio łapię dużo natchnienia. 

 

p.s. 1. Skarbku kocham Cię i tęsknię za Tobą;*Twój uśmiech dodaje mi sił:*

 

p.s.2. mamuś, Daria, Alicja, Miłosz :** moje siostrzyczki i braciszek <3 Kocham was :**** moja wspaniała, prawdziwa rodzina, która nigdy nie zapomniała i która mnie szukała :***



ilość komentarzy (30) | dodaj komentarz do wpisu

czwartek, 21 września 2017

ile osób odwiedziło:  2 018 120  

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz proszę na maila: tamas.shane@gmail.com

podsumowanie na pod koniec dygresji

ile osób odwiedziło: 2018120
ilość moich wpisów:
  • liczba: 404
  • komentarze: 13728
żyję tutaj dopiero : 3557 dni

dopisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: