Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 657 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

napijmy się i zapomnijmy, że świat istniał.

sobota, 21 czerwca 2014 2:11

krzywe były spojrzenia, gdy gadał z namiętnością. Nierówno kreska leżała z wyrazem zaciętości, pamiętam. Modlił się nad nią, wciąż mówiąc zaciekle; nie przypominam sobie tych słów; wydały się mniej ważne niż popiół. Prosiłam, błagałam, dotrzymał słowa pochłaniając wszystko; a ja układałam mu linie w całość, wciąż drżąc uparcie. Z każdym niemym zawołaniem, w przód i na ukos, pod światło. Przechodząc przez kręgi, wbijając się w dłonie. Tak mija dzień za drugim, ściany zmieniają kochanków w rutynę. Nieprzyjemnie czasem chcą się sobą przedawkować i boli serce na umór, a oczy tracą nabytą przy urodzeniu barwę. Nie pomożesz tym, którzy to przeżyli, nie pomożesz sobie żyć beznamiętnie przy gasnącym świetle oznajmiającym odpoczynek. Wychodzisz, choć wcale tak naprawdę nie potrafisz, asertywność pogranicza z cudem, sen z jawą, jawa kołysze zjawy ponad snem, a nad nami gwiazdy zbyt wyraźnie podkreślają swoją obecność.

 

a teraz napijmy się i zapomnijmy, że świat istniał.

 

za cztery dni kontrola w szpitalu jak tam wygląda sytuacja z moją ręką po operacji. Aż żałuję, że nie chciałam "Głupiego Jasia", nie sądziłam, że może boleć cokolwiek aż tak. Tymczasem wydaje mi się, że jakieś kości, czy coś tam, poprzesuwało mi się nieznacznie i że nic się dobrze nie zrośnie. Może jestem w błędzie, może to tylko wyobrażenia, choć oczywiście o tym dowiem się na dniach. Trochę się pieprzy, nie udaje się. Brakuje mi czegoś, choć nie wiem czego. Coś się zjebało, a coś zapomniało. Coś się nie udaje. Za późno świat wstaje, jeżeli zaczyna myśleć o czwartej po południu. Znów chciałabym odpocząć, najchętniej polecieć, jak wtedy, na paralotni, ale na dłużej, dalej, aby zgubić szlak ulic, które znam i które nienawidzę. Mielonka była ze mną podczas mojego całego pobytu w szpitalu, tęsknię za nią, za przyjaźnią, wypadami na obiad, czy do Drake'a czy wybierając jakiś szpitalny bar. Chłodnik trochę nieudany. Dużo jest słów, które chętnie bym spisała, ale gasnę, gdy chcę to zrobić. Z dnia na dzień pojawiam się inaczej, wciąż szukając miejsca. Cieszę się, bo jestem z mamą i najmłodszą siostrą. Wciąż jest "ale". Jestem w nowych czterech ścianach. Powietrze wchodzi niezbyt głęboko. Mam w głowie za dużo myśli, a za mało pieniędzy, by żyć bez obaw. 

 

pragnienia, zawiść, tęsknota i miłość, a później roztocza kurzu, nagonka za niepewnością, niechciane słowa wypuszczone w głąb serc, chwyć i miej je na zawsze, ale zapomnij.



ilość komentarzy (17) | dodaj komentarz do wpisu

pocałunek - taka pseudowieczność.

poniedziałek, 09 czerwca 2014 5:56

odkąd możesz być, mój światopogląd się zaokrąglił i szare bramy operacji na temat życia przylśniły kolorem.

 

wiem, jak trudno pozostać sobą we własnym ciele, kiedy nie potrafi się patrzeć obiektywnie. Dzisiaj, być może, operacja, a może za dzień albo dwa, nie ważne, będzie. Marzenie o lataniu zmieniło się w niewielką bitwę; kto wygra? Umysł, pragnienia, oczywistość a może coś niespodziewanego...?

 

pojechałam więc na ten kurs paralotni. Udało mi się zaliczyć egzamin teoretyczny (aerodynamikę, termikę, meteorologię, prawo lotnicze i inne), za to przy piątym locie poszło coś nie tak i z tego oto faktu wyszły trzy złamania w lewej ręce (gdzie nigdy w życiu nie miałam nic złamanego...), a, że "lekarze znawcy" z Żywca nie mieli najmniejszego pojęcia, co zrobić, wpakowali mi rękę w szynę, zamiast nastawić złamania. Z powodu tego, iż spóźniłam się z nieobowiązkową wizytą u chirurga w moim mieście, który stwierdził oczywiście, iż złamania nie da się nastawić, gdyż jest za późno, czeka mnie operacja. Również pierwsza w życiu, być może i odbędzie się jutro. Pozdrawiam Loo, shark i Alice, która wciąż mnie zaprasza na wizyty u niej na bloogu, a ja wciąż nie mam czasu... latanie było wspaniałe, zostało mi jeszcze 16 lotów, więc jak tylko ręka wyzdrowieje, jadę i lecę. I również cztery kąty zmieniły perspektywę....

 

a gdyby pozdzierać wszystkie etykiety ze szklanych butelek i stworzyć małe haiku, znaczące zbyt wiele, czy wówczas ktokolwiek mógłby zaakceptować chóralną miłość? Nie chcę już sypiać, po co prawo istnienia snu, gdy można biegnąć, a nawet nie chodzić? Można oddychać zbyt wolno trzymając w dłoni inną. Przebiegle patrzeć wgłąb. Ktoś zbędnie przygotowuje do życia, obdarza pojedyncze prośby wyuczoną pogodnością, a my wciąż obieramy świat tym samym pułapem. Ja sypię nierówno, a ty chcesz gasnąć w oczach z braku szczęścia, nie pozytywów cielesnych. A może i sama nie wiesz, dlaczego wolisz spać po prawej stronie czy na dnie? Wszystkie jesteśmy borderline, ten tytuł już nic nie zmieni, ale samotność nabierze zrozumienia, choć przecież i tak znamy ją na wskroś. Wiesz, jak wiele liter wyszło spod twoich słów i jak wiele nocy otulało twoje spojrzenie tak proste, a jednak niewidoczne dla oczu? Zbyt wiele godzin tęsknię, gdy nawet jesteś obok, i za wiele wyrazów weszło w umysł, by po prostu zignorować i żyć jak dotychczas. Jedyna błoga, tamta przestrzeń, rozsypane przed stołem, i jedno imię wciąż nakreśla początek. Początek alfabetu. Najprawdziwsze A.

 

 

 może się zmuszę, ruszę te ponad parę liter i kupię kolejne piwo, odliczając godziny, do chwili, gdy BĘDZIEMY. Sekundy zmieniają się w oczekiwanie. Jesteś, ale nie tak.

 


czasami chciałabym mieć skrzydła i móc je wymienić na nowe usta, bym nie musiała latać, a kochać Cię w sobie w całości i bardziej.



ilość komentarzy (8) | dodaj komentarz do wpisu

wtorek, 27 czerwca 2017

ile osób odwiedziło:  2 013 485  

Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, napisz proszę na maila: tamas.shane@gmail.com

podsumowanie na pod koniec dygresji

ile osób odwiedziło: 2013485
ilość moich wpisów:
  • liczba: 403
  • komentarze: 13726
żyję tutaj dopiero : 3471 dni

dopisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowym wpisie

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: